Wystawa Nie zapomnij o mnie! prezentuje niebanalne pamiątki z Polski, zaprojektowane przez młodych designerów. Projektanci: Katarzyna Molicka, Michał Sowa, FONTARTE, Robert Pludra, Matylda Sałajewska, Jan Jaworski, Magda Kryńska, Grzegorz Sławiński, Joanna Sowula, Paweł Dadok, Joanna Madej, Magdalena Łapińska, Klara Jankiewicz, Helena Czernek, Michał Jońca, Sebastian Bałut, Ola Mirecka, AZE design. Kuratorką wystawy jest Marta Kołacz.
Potrzeba gromadzenia przedmiotów, które w naszej pamięci przywołują wspomnienie konkretnego miejsca jest wspólna dla wszystkich współczesnych podróżników. Pamiątka to smak kultury regionalnej w miniaturze. Pamiątka to nośnik znaczeń o etnicznych i geograficznych konotacjach, element budowania naszej własnej, glokalnej tożsamości.
Regionalne inspiracje w designie podkreślają różnorodność i wyjątkowość lokalnych produktów, stanowią o ich unikatowości w skali globalnej. Choć tradycyjne, ludowe pamiątki nadal mają się dobrze, coraz częściej również młodzi projektanci sięgają po tematykę związaną z segmentem turystycznych souvenirów, tworząc obiekty o zupełnie nowych jakościach wizualnych i sentymentalnych.
Przez wiele lat rolę sztandarowej pamiątki made in Poland pełniło ludowe rękodzieło, sprzedawane w Cepelii. Później, po transformacji ustrojowej, alternatywą stały się importowane w dużych ilościach pluszaki, ceramiczne figurki, a także akcesoria rycerskie. Współcześni projektanci temat regionalnej tożsamości podejmują nieco inaczej.
Zorganizowane w ostatnim czasie konkursy na gadżety i pamiątki z Polski przyniosły rozwiązania w postaci nowych, często bardzo świeżych pomysłów na promocję polskiej kultury. Te szczególne przedmioty, projektowane przez młodych ludzi, często studentów, wprowadzają ferment w tradycyjny rynek pamiątkarski.
Pokazane na wystawie projekty – pamiątki oraz przedmioty mogące pełnić rolę tradycyjnych souvenirów – w nowoczesny sposób rozprawiają się z kontekstem lokalności, promują małe i duże ojczyzny bez patosu, dekonstruując narodowy etos. To często meta-pamiątki – autoironiczne, wchodzące w dyskurs z najnowszą historią. Ukazują to, co my, lokalsi, chcemy opowiedzieć o nas samych, z czego w naszym dorobku kulturowym jesteśmy szczególnie dumni, jednym słowem – co chcemy uwiecznić na pamiątkę.
W ramach wernisażu – playlista na pamięć, czyli trochę muzyki, której nie da się zapomnieć, pamiątkowe sesje fotograficzne oraz loteria fantowa – do wygrania oczywiście pamiątki.
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE.Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl