• 2010-09-13

5. Międzynarodowy Festiwal Fotografii Transfotografia

Od 30 września do 19 grudnia 2010 roku | Gdańsk

Natura – źródło szczęścia i dobrodziejstwa, ulubionym motywem artystów

Natura ciągle ujarzmiana, jeśli nie poskramiana przez człowieka; to ciągle aktualny temat znajdujący się w centrum refleksji o losie planety. W dziedzinie sztuki, przyroda jest także jednym z ulubionych motywów malarzy, którzy podziwiali jej uroki. Postęp wspomagający transformację społeczeństwa, uprzemysłowienie i intensywna urbanizacja modyfikowały ją stopniowo. Natura ludzka zdominowała samą naturę, doprowadzając ją do nieodwracalnych zniszczeń. To w taki właśnie sposób niejako druga natura zajęła miejsce tej pierwszej obalając mit o dobroczynnej naturze.

Petur Thomson / Imported landscape

Petur Thomsen / Imported landscape

Natura zagospodarowana, zniekształcona, ponownie wymyślona

Ta druga natura stała się tematem licznych prac fotograficznych przedstawiających różny punkt widzenia. Jedne, wierne wizji dokumentalnej, zdają relację z transformacji, niejako inwentaryzują to, co opiera się ludzkiej interwencji, rejestrują istotę naturalnych krajobrazów. Inne obierają punkt krytyczny ukazując zanieczyszczenie, zniekształcenie naturalnych miejsc, efekty zmian klimatycznych. Wreszcie niektóre ukazują wyimaginowany świat, w którym fantazja miesza się z utopią, pokazując naturę naszych marzeń, niezmienioną.

Pozostając wierną swojemu głównemu zadaniu- mianowicie przedstawianiu rzeczywistości, fotografia ma również prawo do podważania, celebrowania, niedowierzania, ku naszej przestrodze. Stojąc w obliczu nadmiaru obrazów zewsząd proponowanych, należy się również zastanowić nad rolą, którą spełnia fotografia w naszym odbiorze tego, co nazywamy naturą. Już przed trzema wiekami Pascal przestrzegał nas: Przyzwyczajenie jest naszą drugą naturą, chyba że natura jest naszym pierwszym przyzwyczajeniem.

Françoise Paviot et Gabriel Bauret, komisarze wystaw

Jackie Nickerson / 10 miles round
Społeczność

Pojęcie i wizerunek społeczności to stałe elementy prac Jackie Nickerson. Przynależność do społeczności, może być w pewnym sensie kwestią wyboru, tak jak w serii zdjęć Faith ukazującej życie w klasztorze; lub też wyborem z powodów ekonomicznych robotników walczących o przetrwanie w serii Farm. Ta ostatnia przedstawia problem eksperymentów rolniczych przeprowadzanych w krajach na południu Afryki. Z kolei najnowszy projekt artystki Ten Miles Round, dotyka zagadnień związanych z edukacją ukazując społeczność, na wybrzeżu Irlandii, w Co Louth. Wspólnota ta jest w większości wiejska lub rolnicza, a rybołówstwo jest jej głównym zajęciem. W pojęciu społeczności Nickerson interesuje to co jest najmniej widoczne, a tym samym najbardziej bliskie.

Nasz codzienny świat, zbudowany jest z relacji, rytuałów, rutyny, codziennego otoczenia, wydaje się być naszą drugą naturą. Nasze życie budujemy poprzez przestrzeń, zarówno tę fizyczną jak i psychiczną, w której ewoluujemy, kochamy i nienawidzimy, pracujemy i myślimy, w której funkcjonujemy na różnych płaszczyznach. Właśnie to wszystko fascynuje Nickerson. Prace artystki dzielą się na 2 tematy: ludzie i miejsca. Nie oddziela ona jednakże studium pejzażu i człowieka, łączy je ze sobą. To co żyje i zakłóca nasz spokój jest często zabłocone i brudne, nie jest piękne w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale jednak piękne. Jeśli malarstwo ma wpływ na jej prace, to jest ono z początku Renesansu kiedy to artyści poszukiwali chcąc zrozumieć jak opisywać świat i ludzi, raczej niż malować w sensie współczesnym tego słowa, szukając rozwinięcia formalnych ćwiczeń stylu.

W trakcie wywiadu z Vince Aletti figurującym w serii Faith, Nickerson ma trudności z jasnym wyjaśnieniem, iż pomimo swojego zainteresowania fotografią w sensie dokumentalnym, nie opisuje dnia z życia fotografa, ale odpowiada na pytanie kim jesteśmy i jak żyjemy. Fakt nie posiadania z góry wyrobionej opinii ma duże znaczenie w jej twórczości. Fotografuje osoby nieznajome, to jak funkcjonują w wspólnocie. Nie odnosi się do jakiegokolwiek stereotypu społecznego, kulturowego czy prefabrykowanej tożsamości. Jej praca jest badaniem, nie chodzi w niej o precyzyjne sformułowanie. Jest sposobem na to, aby to co niewidoczne zobaczyło światło dzienne. Myślimy, że wiemy kim jesteśmy, myślimy, że znamy świat, w którym żyjemy ale Jackie Nickerson jest głęboko przekonana, że w rzeczywistości nie wiemy o tym nic.

A.D.

Jackie Nickerson, Girl in a green dress

Jackie Nickerson, Girl in a green dress

Jean-Pierre Gilson / Na wybrukowanej drodze Paryż – Roubaix
Kazać Ziemi mówić

Jean-Pierre Gilson urodził się w Compiègne. Zakochany w północnych pejzażach i klimatach, fotografuje od 5 lat małe dróżki na trasie wyścigu kolarskiego Paryż -Roubaix. Dla niego trasa tego legendarnego wyścigu jest kwintesencją regionu. Od kiedy pamięta czekał na niego już od wczesnych godzin porannych. Pozostałe dni spędzał na obserwowaniu życia w naturze.

Rowerów obecnie nie ma, bruk zniknął pod błotem, hałasy zamilkły, jesteśmy daleko od atmosfery wyścigu a jednak prawie wydaje się nam słyszeć tę ziemię, która mówi o wysiłku i pracy człowieka. W płaskim pejzażu z laskiem czy wierzbą, która zatrzymuje nasz wzrok, pozostaje najważniejszy element – droga, która wije się, i jest tym, co artysta nazywa kręgosłupem. Rzadko oddala się od tej drogi, lubi trzymać się jej brzegu, jakby ten ślad naturalnej przestrzeni wyznaczał jego pracę.

Mało kto potrafi przekazać istotę pejzażu w swoich obrazach z takim mistrzostwem i precyzją, jak Jean-Pierre Gilson. Posługuje się on czernią i bielą z finezją i elegancją, bez ingerowania w rzeczywistość, z szacunkiem fotografa, który nie ma nic do udowadniania i który nie szuka widowiska. Dbałość o kadr świadczy o jego zrozumieniu natury dzikiej i nieokrzesanej, ale i ujarzmionej przez człowieka dla jego podstawowych potrzeb bytowych. I jeśli od wieków, z cierpliwością, wysiłkiem i uporem człowiek ożywia ziemię, Jean-Pierre Gilson w swoich fotografiach potrafi zmusić ją do mówienia o tym.

Françoise Paviot

Helene Schmitz / Blow up

Projekt Blow up, którego tematem jest Natura, był już przedmiotem pierwszej wystawy w 2003. Helene Schmitz portretowała rośliny w ciągu czterech pór roku. Jej celem było ukazanie prawie surrealistycznego piękna pąków, kwiatów, ale także i roślin w różnym stadium ich rozwoju. Wybrała technikę, która pozwala z bliska obserwować naturę. Koncepcja opiera się także na przedstawieniu roślin w nowy sposób, na pokazaniu ich takimi, jakie są, kleistymi i włochatymi, z dala od tradycyjnych kryteriów.

Helene Schmitz wybierając studyjne oświetlenie zamiast naturalnego, chciała ukazać, w jakim stopniu natura może się wydawać sztuczna. W 2003 roku książka Blow up otrzymała nagrodę August Prize in Litterature, której treść odnosi się do Carla Linnaues. Została przetłumaczona na język francuski, angielski i japoński.

Helene Schmitz, Clematis alpina

Helene Schmitz, Clematis alpina

Strony: 1 2

Dodaj komentarz

Cytaty


Magazyn

Polecamy

U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR