Dzięki współpracy z Muzeum Zamkowym w Malborku Galeria Wozownia ma okazję już po raz ósmy prezentować Międzynarodowe Biennale Ekslibrisu Współczesnego w Malborku. Jest to najstarsza w Polsce i na świecie cykliczna impreza artystyczna o zasięgu światowym prezentująca dedykowany znak książkowy, trwająca nieprzerwanie od 1963 roku. Inicjatorem koncepcji tej imprezy był Wojciech Jakubowski, wybitny artysta grafik, absolwent WSP UMK w Toruniu, który do dziś pełni funkcję komisarza honorowego Biennale.

Elena Alejandra Davicino, Argentyna, Ex libris Fernando Font, 2008, akwaforta barwna, praca pochodzi ze zbiorów archiwum Muzeum Zamkowego w Malborku
Malborskie pokazy ekslibrisu uważane są przez znawców za najważniejsze i najbardziej prestiżowe w Europie i na świecie, a Muzeum Zamkowe zostało wpisane w 2000 roku na Światową Listę Federacji Międzynarodowych Towarzystw Miłośników Ekslibrisu. Zbiory Muzeum Zamkowego w Malborku są jedną z największych i najlepszych państwowych kolekcji ekslibrisu współczesnego w Polsce. Impreza w Malborku to nie tylko renomowane forum prezentacji najlepszych światowych ekslibrisów, ale także miejsce międzynarodowych zjazdów kolekcjonerów i artystów, które aktywizują środowiska twórcze i kreują mody na ekslibris, na ten szczególny rodzaj listów pisanych uniwersalnym językiem sztuki i łączących ludzi o tych samych pasjach.
Prezentowane na XXIII Biennale ekslibrisy jak zwykle zachwycają kunsztem artystycznym, techniczną wirtuozerią, bogactwem inwencji tematycznych, szacunkiem dla tradycji, w której jest jednak miejsce dla inspiracji płynących ze współczesnej sztuki.
Wystawie głównej towarzyszy autorska prezentacja grafik uznanego na świecie miedziorytnika Wojciecha Łuczaka z Inowrocławia, któremu przyznano na XXIII MBEW Nagrodę Złotego Rylca im. Henryka Feilhauera za najlepszy miedzioryt, ufundowaną przez Halinę i Romana Micińskich oraz Mariusza Włodarskiego.
Tradycyjnie pojmowany ekslibris (łac. ex libris – z książek) kojarzony jest z niewielkich rozmiarów odbitką graficzną z nazwiskiem właściciela lub nazwą instytucji umieszczoną na wewnętrznej stronie okładki książki dla udokumentowania przynależności woluminu do określonego księgozbioru. Narodził się wkrótce po pojawieniu się pierwszych drukowanych książek tuż po połowie XV wieku w Niemczech. Miał chronić książkę przed zgubieniem, miał wyrażać dumę właściciela z faktu jej posiadania, miał książkę zdobić. Autorami ekslibrisów byli tak wielcy artyści, jak Albrecht Dürer, Hans Holbein Młodszy, Lucas Cranach.
Przez kilka wieków ekslibris służył książce, aby w XIX stuleciu osiągnąć swój zmierzch i upadek w związku z pojawieniem się tanich wysokonakładowych książek. Dopiero przełom wieków wraz z secesją uczynił ponownie książkę dziełem sztuki edytorskiej, czemu artystycznie musiał sprostać także ekslibris, wykonywany w Polsce przez tak znanych artystów, jak Józef Mehoffer, Stanisław Wyspiański, Witold Wojtkiewicz, Jacek Malczewski. Wtedy też książkowy znak własnościowy nazwano ekslibrisem, bo do tej pory był bezimienny.
Wiek XX przyniósł nie tylko odrodzenie, ale i emancypację ekslibrisu, który stopniowo tracił swoją funkcję znaku własnościowego, by w końcu odkleić się od książki i stać samodzielną graficzną miniaturą, małą grafiką dedykacyjną, obiektem kolekcjonerskim i ekspozycyjnym. Obecnie pojęcie słowa ekslibris zdewaluowało się niemal zupełnie. Dziś już prawie nikt nie wkleja ekslibrisów do książek, a można je oglądać jedynie na prestiżowych przeglądach organizowanych w Polsce i za granicą. Najlepszym tego przykładem są malborskie wystawy, które stanowią śmiałą konfrontację najlepszych osiągnięć światowych z twórczością polskich artystów.
Tegoroczną ekspozycję tworzy zestaw 460 prac wykonanych przez 171 artystów z 37 krajów, wyselekcjonowany przez międzynarodowe jury w lutym tego roku spośród 1451 zgłoszonych do konkursu. Najliczniej reprezentowane są środowiska artystyczne z Polski, Japonii, Ukrainy, Rosji, Białorusi, Czech, Słowacji, Bułgarii, ale są także twórcy z Brazylii, Chile, Grecji, Hiszpanii a nawet z Indii.

Man Zuang (Japonia), Exl. Z.M., 2010 r., mezzotinta, 12,5 x 7,5 cm, prace z archiwum zbiorów Muzeum Zamkowego w Malborku
Jury tegorocznego konkursu nagrodziło medalami honorowymi jedenastu grafików, a trzech spośród nich dodatkowo nagrodami finansowymi. W gronie najwyżej ocenionych artystów jest jeden Polak- Sławomir Grabowy z Gdańska, który był również laureatem w poprzedniej edycji Biennale w 2009 roku. Pierwszą nagrodę otrzymał Konstantin Kalynovych z Ukrainy, artysta doskonale znany z poprzednich wystaw ekslibrisu, tu wielokrotnie wyróżniany i nagradzany.
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE.Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl