• 2013-01-21

Lech Majewski – Telemach

Od 25 stycznia do 11 marca 2013 roku | Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu

Zasadniczą częścią ekspozycji Lech Majewski – Telemach będzie odsłona cyklu filmowego Krew poety, w którym artysta w kilkudziesięciu symultanicznie wyświetlanych projekcjach video rozwija wizualną opowieść pełną symboli, wizji i ukrytych znaczeń. Na wystawie znajdą się również projekcje Studiów z Breugela.

Lech Majewski, „Krew Poety” - videoart (źródło: materiały prasowe)

Lech Majewski, „Krew Poety” - videoart (źródło: materiały prasowe)

Krew Poety,  to cykl video składający się z trzydziestu trzech części tworzących jedną, wielowątkową opowieść. Cykl miał swoją światową premierę na niezwykle prestiżowej wystawie retrospektywnej artysty Conjuring the Moving Image, zorganizowanej w 2006 roku przez MoMA w Nowym Jorku. Dwadzieścia projekcji tworzących Krew Poety w niezwykle interesujący sposób wpisano w monumentalną architekturę sali kolumnowej toruńskiego CSW, podkreślając jej hieratyczność i centralny plan. Poszczególne projekcje wchodzą w wielowątkowe relacje zarówno ze sobą nawzajem, jak również z umiejscowioną w przestrzeni rzeźbą, odgrywając przed oczami widza niepowtarzalny spektakl. Symultaniczna prezentacja różnych części cyklu umożliwia nieustanne odczytywanie całej pracy w nowy i niepowtarzalny sposób. Kolejny raz Lech Majewski udowadnia swoje mistrzostwo w uruchamianiu ludzkiej wyobraźni za pomocą obrazu.

W 2011 roku Lech Majewski zakończył 3-letnią pracę nad filmem Młyn i Krzyż, bazującym na arcydziele Petera Bruegela. Film ten, wedle słów samego autora, porównać można do oryginalnego cyfrowego gobelinu, utkanego z perspektywy, zjawisk atmosferycznych i postaci ludzkich, a jego realizacja wymagała zarówno cierpliwości i wyobraźni, jak i użycia nowej technologii CG i efektów 3D. Film z udziałem Charlotte Rampling, Michaela Yorka i Rutgera Hauera w roli Bruegela, otworzył festiwal filmowy w Sundance. Opierając się na tym złożonym filmowym dziele, Majewski stworzył serię wideoartów zatytułowanych Breugel Suite, które zostały zaprezentowane w lutym 2011 w Luwrze, a w czerwcu stały się częścią 54. Biennale w Wenecji, w ramach pokazu w Chiesa San Lio.  CSW Znaki Czasu posiada część tego dzieła w swojej kolekcji; podczas toruńskiej wystawy zaprezentowane zostaną zarówno zakupione prace, jak i większy wybór twórczości artysty.

Lech Majewski – znany i ceniony w świecie artysta interdyscyplinarny. Autor wideoartów, fotografii, rzeźb, scenografii, reżyser filmów i oper, pisarz, poeta, malarz, kompozytor, producent. Za swoją szeroką twórczość otrzymał wiele prestiżowych nagród na całym świecie. Jego realizacje pokazywane były na najważniejszych przeglądach filmowych i artystycznych oraz w najistotniejszych ośrodkach sztuki na świecie.

Urodzony w Katowicach w 1953 roku Lech Majewski, jak sam mówi, miał to szczęście, że dorastał w czasach, w których ludzie byli niezmiernie spragnieni wiedzy i świata. W czasach, kiedy zewnętrzność była uboga, kiedy nie było komputerów, nie było telewizji, były za to kolejki do bibliotek i księgarni. Poszukiwanie sacrum było jedną z głównych inspiracji do podjęcia działalności twórczej. Zaczął od pisania wierszy i malowania, te dwie dziedziny są dla niego najważniejsze,  najbardziej formatywne. Od początku podążał swoją własną drogą, słuchając wewnętrznego głosu. Zainspirowany twórczością dawnych mistrzów tworzy filmy, spektakle teatralne, opery oraz instalacje artystyczne pełne kulturowych odwołań, cytatów i symboli. Już jako licealista był buntownikiem – wyrzucono go z dobrego liceum i skończył Oksford – liceum dla specjalnie uzdolnionych w odległej dzielnicy Katowic.  Doświadczeniem czyniącym różnicę była możliwość wyjazdów do Wenecji.

W Katowicach urodziłem się fizycznie, a w Wenecji duchowo – to właśnie dzięki Wenecji kręcę filmy. Wszystko inne to podróż.
– Lech Majewski.

Wenecja

Miasto, do którego Lech Majewski jako dziecko jeździł na wakacje, odwiedzając swojego wujka, wykładowcę w konserwatorium muzycznym. Od najmłodszych lat fascynował się historią i pięknem dzieł sztuki, które były w Wenecji wszechobecne i ogólnie dostępne. Niewątpliwie kontrast między ówczesną rzeczywistością socjalistycznej Polski, kontrast między szarym, ponurym pejzażem Katowic a urokliwą i magiczną Wenecją, stanowi swoisty kamień węgielny jego twórczości. Jest również doświadczeniem, które przesądziło o wyborze kierunku studiów. Był to zatem pierwszy krok na drodze kariery twórczej. To właśnie tam narodziła się jego głęboka miłość do sztuki. Podczas 35. Biennale di Venezia, Lech Majewski, wówczas jeszcze jako nastolatek, poznał wielu artystów należących dzisiaj do kanonu sztuki współczesnej, takich jak Joseph Beuys, Tom Wesselmann, James Rosenquist, Roy Lichtenstein czy Andy Warhol. Ich postawy twórcze fascynowały młodego kandydata zdającego do Akademii Sztuk Pięknych. Wciąż powracał jednak do weneckiej Gallerie dell’Accademia, gdzie pochłaniały go bez granic obrazy renesansowych artystów, a głównie Andrei Mantegny i Giorgione. W 1972 roku Lech Majewski zdał egzaminy na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa. W tym samym roku, wróciwszy do Wenecji, po raz kolejny kontemplując obraz Giorgone Burza, zahipnotyzowany jego gęstością barw, nastrojem i mistyczną aurą, zdał sobie sprawę, że dzieło pobudza jego wyobraźnię równie intensywnie jak film Powiększenie Antonioniego. Właśnie wtedy zrozumiał, że bliższy jest mu świat pełen mistycyzmu, tajemnicy, niż świat współczesnych malarzy – bezpośredni, zewnętrzny, pozbawiony malarskiej penetracji i metafizycznej tajemnicy. Jednocześnie, gdy powracał do Katowic i opowiadał o swoich weneckich doświadczeniach, jak również o tym, co dzieje się w sztuce współczesnej w tzw. wielkim świecie, patrzono na niego z niedowierzaniem. Za żelazną kurtyną mało kto w tamtych czasach zdawał sobie sprawę, że malarstwo obumiera, że artyści zwracają się po inne media, że szukają bardziej bezpośrednich, silnych form wyrazu. Połączenie tych dwóch inspiracji – fascynacji sztuką dawnych mistrzów oraz świadomość kryzysu medium malarskiego – stało się punktem zwrotnym w życiu młodego artysty. Lech Majewski postanowił zająć się dziedziną będącą w pewien sposób kontynuacją sztuki obrazu – filmem.

Lech Majewski - artysta (źródło: materiały prasowe)

Lech Majewski - artysta (źródło: materiały prasowe)

Łódź/Szkoła Filmowa

W roku 1973 artysta zaczął drugie studia na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, rezygnując ze studiowania malarstwa. Dzięki szczęśliwemu przypadkowi spotkał tam bratnią duszę w osobie reżysera Wojciecha Hasa, który, podobnie jak Majewski, operował głównie językiem wizualnym. Wojciech Has po sukcesie, jaki odniósł w Cannes, był w owym czasie wyróżniającym się w środowisku uczelni pedagogiem. Jego filmy są wyrazem bogatej malarskiej wyobraźni, ugruntowanej w precyzyjnym rzemiośle. Pod okiem Hasa Majewski kręcił swoje pierwsze etiudy. Od początku interesował go film, w którym nie ma linearności, ale istnieje wielość pól działania. Podczas studiów zrealizował m.in. etiudy Bisowanie i Grand Hotel, za który otrzymał nagrodę Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Filmowych.  Jego dyplomem była nowela Zwiastowanie w filmie fabularnym Zapowiedź ciszy. Lech Majewski to miłośnik  kunsztu filmowego, jaki możemy podziwiać np. w  Osiem i i pół Felliniego. Filmowi temu młody reżyser poświęcił swoją pracę dyplomową. Jej przygotowaniu towarzyszyły głębokie studia nad poszczególnymi sekwencjami filmu. Przez sześć tygodni pochylał się on nad tajemnicą magii tego dzieła. Drugim kultowym dla reżysera filmem, o którym wspomina wielokrotnie w wywiadach, jest Powiększenie Antonioniego. Ten włoski reżyser, wizytując szkołę filmową w Łodzi, osobiście zwrócił się do Lecha Majewskiego – studenta realizującego swoją pierwszą etiudę w szkolnym atelier – z życzeniami powodzenia na przyszłej drodze twórczej: Buona fortuna!
Nie trzeba było długo czekać, aby życzenie wielkiego reżysera zaczęło się spełniać.
Debiut Lecha Majewskiego, pełnometrażowy film Rycerz, nakręcony w 1979 roku, został zauważony przez recenzenta Timesa podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Rycerza trudno jest przyporządkować konkretnemu gatunkowi filmowemu. Standardowe definicje są zbyt sztywne i mało pojemne. Sam autor określił go mianem średniowiecznej pieśni filmoweji to określenie chyba najtrafniej definiuje debiutancki projekt reżysera. Rycerz łączy bowiem wątki eposu rycerskiego, ballady, mitów i legend różnych kultur – celtyckiej z pogańsko-słowiańską. Po przeglądzie w Gdyni,  po raz pierwszy uwydatniła się różnica w postrzeganiu jego filmów w kraju i na Zachodzie. W Polsce krytykowano film za jego oderwanie od rzeczywistości, na Zachodzie ceniono go za odwagę i artystyczną bezkompromisowość. W 1981 roku Lech Majewski został zaproszony do Cambridge na Festiwal Kultury Średniowiecznej – i tak w wieku dwudziestu siedmiu lat artysta wyjechał z Polski, w odpowiedzi na owo zaproszenie. Odwiedził również Londyn w celu uzyskania praw do wykorzystania muzyki Beatlesów w adaptacji swojej debiutanckiej powieści Kasztanaja. Jego film został doceniony, prawa autorskie uzyskał bez problemu, jednak sytuacja w kraju rodzinnym – stan wojenny – zatrzymała go za granicą na dłużej.

Londyn

Dzięki sukcesowi Rycerza oraz pomocy dwójki reżyserów – Lindsaya Andersona oraz Karela Reisza – istotnych postaci brytyjskiego kina lat 60-tych, Lech Majewski stał się członkiem Angielskiej Akademii Filmowej. Otrzymał propozycję zrealizowania Odysei Homera, spektaklu przygotowywanego przez niego jeszcze w Polsce, w Teatrze Studio, na Wiśle. Warszawskie przedstawienie nie zostało jednak zrealizowane. Wisłę zastąpiła więc Tamiza. To już drugi raz, kiedy twórczość artysty nie została doceniona w ojczystym kraju, a przyjęta entuzjastycznie za granicą. Za ten spektakl Lech Majewski został uhonorowany nagrodą Theatrical Event of 1982. Przedstawienie zostało określone przez The Times jako potężny teatr, zdobyło uznanie krytyki i publiczności. Plenerowa Odyseja zwróciła również uwagę Michaela Hausmana, producenta Amadeusza Miloša Formana. Zaprosił on Majewskiego do Stanów Zjednoczonych. Reżyser zrealizował tam Lot świerkowej gęsi oparty na motywach swojej debiutanckiej powieści Kasztanaja. Mimo, iż w tych czasach wyjazd do Ameryki był dla Polaków niemalże nieosiągalny, Lech Majewski dzięki sukcesowi Odysei i licznym artykułom w prasie, bez większych problemów otrzymał zieloną kartę i mógł rozpocząć pracę w Stanach.

Lech Majewski, „Krew Poety” - videoart (źródło: materiały prasowe)

Lech Majewski, „Krew Poety” - videoart (źródło: materiały prasowe)

Stany Zjednoczone

Film Lot świerkowej gęsi, zamiast w rodzimych Katowicach i Sopocie, zrealizowany został w Pittsburghu i Los Angeles, stając się pierwszą zagraniczną produkcją reżysera. Nad adaptacją debiutanckiej powieści Kasztanaja reżyser pracował wspólnie z poznanym w USA Chrisem Burdzą. Opieką otoczył ich Michael Hausman. Majewskiemu towarzyszył w tym czasie  ciąg sprzyjających wydarzeń, pozwalających na pomyślne ukończenie przedsięwzięcia. O niezwykłości tego filmu przesądzają wysublimowane zdjęcia, obfitość symboli i znaków. Film zaprezentowany w Cannes, zyskał uznanie międzynarodowej krytyki. Miasto Pittsburgh przyznało Hausmanowi i Majewskiemu Złote klucze. Kolejnym wyzwaniem podjętym przez reżysera była realizacja hollywoodzkiego filmu  Więzień Rio, powstającego w wielkim studio TriStar Columbia, przy którym Majewski spędził dwa lata w Rio de Janerio. Film ten oparty jest na motywach historii o losach Ronalda Biggsa, słynnego uczestnika Napadu Stulecia w Anglii. Z założenia komercyjny, opowiadający historię kryminalną, film ten kryje w sobie wiele malarskich fascynacji reżysera, włącznie z unikalnie sfilmowanym karnawałem w Rio.
Podczas pracy nad postprodukcją Więźnia Rio, Lech Majewski przebywał w Londynie. Miał tam  idealne warunki do pracy. Jednym z przywilejów była możliwość uzyskania bezpośredniego dostępu do Kodeksu Leonarda da Vinci. Dla Majewskiego było to niezwykłe doświadczenie poznawcze, które kolejny raz zmieniło jego sposób postrzegania własnej twórczości. Kunszt artystyczny renesansowego mistrza podziałał na niego dwojako. Z jednej strony studiowaniu kolejnych jego kart towarzyszył entuzjazm, jednak efektem tej wizualnej lektury było zwątpienie. Reżyser uświadomił sobie bowiem, że Leonardo badał otaczającą go rzeczywistość „od źródła”, podczas gdy jego własne działania oparte były zaledwie na wiedzy dostarczonej z drugiej i trzeciej ręki. Reżyser odczuł zatem głęboką potrzebę bezpośredniego doświadczenia świata realnego. W tym sensie kontakt  z Kodeksem skierował jego myśli w nowym kierunku. Impulsem, który okazał się być odpowiedzią na to zapotrzebowanie, okazało się spotkanie z malarstwem Jeana-Michaela Basquiata. Majewski odwiedził wystawę jego prac zorganizowaną w Nowym Yorku, tuż po jego przedwczesnej śmierci. Niezwykły sposób obrazowania zmarłego w młodym wieku malarza stanowił dowód na możliwość bezpośredniego badania otoczenia. W ten sposób Basquiat stał się dla Majewskiego bezpośrednim obiektem zainteresowania. Wspólnie z malarzem Julianem Schnablem napisał scenariusz. W jednym z wywiadów przeprowadzonym podczas pracy nad realizacją filmu, Lech Majewski z entuzjazmem zadeklarował, że ma nadzieję, że to będzie istotny film, szalony, magiczny.

Chciałbym, żeby miał coś z Tobby’ego Dammitta Felliniego.
 Tak niewiele jest pamiętnych filmów o malarzach.

Lech Majewski.

Niestety, podczas pracy nad  filmem pojawiły się liczne przeszkody, a głównie sprzeciw ojca Basquiata wobec pewnych wątków z dzieciństwa malarza, które stawiały ojca w złym świetle. Wobec niemożności realizacji filmu według swoich pierwotnych zamierzeń, Lech Majewski pozostawił projekt Julianowi Schnabelowi. Dzięki niebywałemu uporowi tego amerykańskiego artysty realizację filmu udało się szczęśliwie doprowadzić do końca. Jego premiera odbyła się po siedmiu latach. Film odniósł sukces, czego wyrazem jest m.in. przyznana mu Nagroda Specjalna Jury w 1996 roku na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Doświadczenia zdobyte podczas jego realizacji przełożyły się na obrazy i sceny w późniejszych realizacjach Lecha Majewskiego, takich jak Krew Poety i Szklane Usta. Postać tragicznie zmarłego Basquiata przywołała też u artysty wspomnienie poety Rafała Wojaczka.

Napisałem scenariusz do filmu o Basquiacie. Zrobiłem to tylko, dlatego, że w Nowym Jorku odezwał się do mnie Wojaczek. A Wojaczka zrealizowałem dlatego, że wcześniej pracowałem nad Basquiatem. Taki bumerang, iskra elektryczna.

Lech Majewski

Strony: 1 2

Dodaj komentarz

Cytaty


Magazyn

Polecamy

U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR